
Włączasz klimatyzację i przez pierwsze sekundy czuć stęchlizną. Znasz to? To nie „taki zapach klimy”. To grzyb na parowniku — i da się go pozbyć na sezon za 180 zł, a zapobiec za mniej.
Skąd się bierze zapach
Parownik klimatyzacji siedzi głęboko w desce rozdzielczej i podczas pracy jest zimny i mokry — skrapla się na nim wilgoć z powietrza. Gdy wyłączasz silnik, parownik zostaje mokry w ciepłym, ciemnym miejscu. Idealne warunki dla pleśni i bakterii. Zapach, który czujesz, to ich zapach.
Trzy poziomy naprawy
- Filtr kabinowy — jeśli nie był wymieniany rok albo dłużej, sam jest źródłem zapachu. Wymiana: 60–120 zł z filtrem. Zaczynamy od tego.
- Odgrzybianie — ozonem albo pianą wprowadzaną bezpośrednio na parownik. Usuwa grzyb, nie tylko maskuje zapach jak „bomby” zapachowe z marketu. 180 zł, 30 minut.
- Czyszczenie parownika z demontażem — rzadko potrzebne, tylko gdy nalot jest gruby i zapach wraca po tygodniu. Wycena indywidualna.
Jak zapobiegać — za darmo
Wyłącz klimatyzację (przycisk A/C) 3–5 minut przed końcem jazdy, zostawiając nawiew włączony. Parownik zdąży wyschnąć. To jeden nawyk, który robi większą różnicę niż wszystkie odświeżacze razem wzięte. Do tego filtr kabinowy raz w roku, najlepiej wiosną.
Klima słabo chłodzi — to inna sprawa
Zapach to grzyb. Słabe chłodzenie to zwykle ubytek czynnika — układ naturalnie traci kilka procent rocznie. Napełnienie z kontrolą szczelności: od 250 zł. Jeśli po miesiącu znów słabo chłodzi, to wyciek — wtedy szukamy go barwnikiem UV, bo dolewanie czynnika co sezon to wyrzucanie pieniędzy.
Przed latem: odgrzybianie + filtr + kontrola czynnika w jednej wizycie, około godziny. Umów termin telefonicznie.
Zadzwoń albo zostaw numer — oddzwonimy w godzinach pracy.